Strona domowa - blog
Szczerze powiedziawszy od zawsze prowadzenie bloga wydawało mi się głupie. Blog kojarzył mi się z głupkowatymi nastolatkami publikującymi swoje zdjecia z idiotycznymi minami przygotowane celowo dla podobnych do autora znajomych. Tymczasem termin blog stał się synonimem czegoś co niegdyś nazywało się stroną domową. Nie do końca mi się ta kolokacja podoba, bo sugeruje, że publikowane będą chronologiczne opisy wydarzeń zamiast sensownych treści, ale tak już jest i nic na to nie poradzę.
Najczęstszym typem blogów są blogi, które są de facto stronami domowymi, czyli prywatnymi pamiętnikami. Często takie osobiste blogi prowadzone są też jako blogi np. grupy osób, np. klasy czy grupy absolwentów. Czasem jest to po prostu odpowiednik do niedawna bardzo popularnych serwisów społecznościowych, a czasem właściwie tablicy ogłoszeniowej. Często niestety na blogach osobistych aktywność jest zerowa - w sumie trudno się dziwić. Autorzy piszą tam jak mają tzw. doła, a w czasie kiedy są w dobrym nastroju nie robią wpisów.
Na przeciwnym biegunie blogowania stają blogi fachowców w jakieś dziedzinie, gdzie publikują oni, zamiast się pchać na siłę do prasy fachowej, własne artykuły, w których często podsuwają rozwiązania trudności, których nie sposób znaleźć w podręcznikach. Niestety dotarcie do takich informacji wymaga cierpliwego podążania za linkami, co bywa czasochłonne. Niestety najważniejsza wyszukiwarka internetowa pomimo tego, że stawia na blogi i bardzo wysoko ceni odnośniki z blogów, nie potrafi merytorycznie ocenić artykułu i podsunąć go użytkownikowi.
Blogowanie zawsze trzeba od czegoś zacząć. Na początku wpisy wydają się nie kleić. Zdjęcia nie są najlepszej jakości. Mój znajomy, który zaczynał pisanie bloga cztery lat temu uważa, że blog zaczyna nabierać dobrego poziomu dopiero po około trzech latach prowadzenia. Sam początkowo zdjęcia do bloga robił aparatem Sony alpha 350, obecnie fotografuje aparatem alpha 350. Teksty też, jak mówi, są bardziej trafne i przede wszystkim udaje mu się unikać prywatnych dygresji, którymi nikt tak naprawdę nie jest zainteresowany.