Kontynuacja gry Super Mario Bros.
Super Mario Bros vs. Donkey Kong 2: March of the Minis jest kontynuacją bardzo dobrej gry, której pierwsze wydanie ukazało się na Nintendo GameBoy Advance w 2004 roku. Wówczas to nowa gra, z dosyć ciekawym podejściem do tematu: logiczno-zręcznościowa, przypominająca jednocześnie pierwszą arcade’ową grę Donkey Kong w której Mario zadebiutował jako JumpMan - była powrotem do korzeni jednocześnie wprowadzając coś nowego.
W pierwszej części sterowaliśmy hydraulikiem, który musiał uratować skradzione z fabryki należącej do ,Mario Toy Company” niezbyt duże zabaweczki zwane mini-Mario. W części drugiej, która ukazała się już na Nintendo DS w 2008r, zaczynamy od ceremonii błyskotliwego otwarcia ,Super mini-Mario Word”. Zakład produkcyjny się rozrosło, fabryka poza mini-Mario tworzy też mini-DK, mini-Toad , a dodatkowo mini-Peach. Zaproszona na otwarcie piękna Paulina po przecięciu wstęgi dostaje od Mario i Donkey Kong’a małe zabaweczki z ich podobiznami. Dziewczyna wybrała natomiast mini-Mario, co złamało serce zauroczonego nią DK’a, który z ogniem w oczach porywa ją windą na sam szczyt budynku. Na ratunek wyruszają zabaweczki - bo to teraz nimi będziemy grali w drugiej części Mario Bros vs. Donkey Kong.
Prawie każde z ośmiu pięter (wliczając już parter) to osobny świat, na którym mamy po dziewięć zróżnicowanych leveli i walkę z Donkey Kong’iem. Każdy piętro-świat odróżnia się też innym otoczeniem, wprowadzając coraz to nowsze przeszkody i przeciwników. Mi najbardziej spodobał się świat ,Magnet Mania” w którym to mini-Mario mogą poruszać się po namagnetyzowanych ścianach i sufitach, chodząc bokiem i do góry nogami. Wspomnieć powinno się, że właściwie każdy nowy detal (dźwignia, ruchoma platforma, winda, i tak dalej…) jeżeli pojawia się pierwszy raz w grze, to w okienku HELP możemy obejrzeć ,tutorial” pokazujący jak z tego korzystać.
Sterowanie odbywa się w całości na dotykowym ekranie używając do tego stylusa. “Patyczkiem” wskazujemy kierunek ruchu zabaweczek przez krótkie ,maźnięcie” w lewo lub prawo (od dołu w górę powoduje skok), dotknięcie mini-Mario zatrzymuję go. W ten metodę musimy doprowadzić naszych malutkich przyjaciół do drzwiczek. Wydaje się to zwyczajne, niemniej jednak ażeby ukończyć level - trzeba uważać na wiele przeszkód utrudniających zabawę, a gdy do ogarnięcia mamy więcej niedużych Marianków, to gra nabiera smaczku. Z łatwością można ukończyć właściwie każdy poziom, dosłownie nie doprowadzając wszystkich teraźniejszych na planszy mini-Mario, ale właśnie gdy są one w ciągłym ruchu, a do tego dojdą do drzwiczek jeden po drugim i wszystkie, to wynik końcowy jest wyższy - tworzy się COMBO naliczające ilość zabaweczek wchodzących do drzwiczek, w późniejszym czasie doliczane są punkty za czas, następnie czy przygotowaliśmy to w ruchu ciągłym nie zatrzymując ani jednego na chwilę. Ponadto jeszcze nagradzani jesteśmy punktami za zebrane monetki po drodze i zniszczenie przeciwników. Zdobyte w ten metodę punkty określają ocenę - czy dany level przeszliśmy na brązową gwiazdkę, srebrną, czy może złotą. Dla zachęty trzeba wspomnieć, iż po pokonaniu w ostatecznym rozrachunku Donkey Kong’a pojawi się pietro (piwnica) z dwoma dodatkowymi walkami finałowymi z gorylem. Do tego w tym momencie są te gwiazdki, 40srebrnych odkrywa pierwszą, a 40złotych drugą - dodatek, niemniej jednak zróżnicowany pozwala jeszcze na chwilę pocieszyć się w singlu Mario vs. Donkey Kong 2: March of the Minis.
Sam system gierki dla wielu przypomina ten z Lemingów - doprowadzić wszystkich naszych do drzwi, uważając na to aby ich nie stracić po drodze. Sterowanie jest bardzo dobrze wybrane i zwykłe, spotkałem się poprzednio z różnego typu wypowiedziami na forach internetowych, że może ono przysporzyć problemów, że monitor dotykowy nie wyłapuje wszystkich komend, że mini-Mario zdarza się, że zrobią coś innego niż zamierzaliśmy. Ja się z tym nie spotkałem, grało mi się rewelacyjnie i z przyjemnością ,maziałem” po ekraniku stylusem.
Jako bonus do każdego piętro-świata, można uznać porozrzucane w levelach karty z literkami, których komplet tworzy wyraz ,MINIMARIO”, a zebranie wszystkich odblokowuje minigierki Shy Guy Smash. Są to trzydziesto sekundowe gierki na refleks - musimy rozbić jak najwięcej wychodzących z rur Shy Guy’ów, uważając jednocześnie, aby nie trafić na bombę, która odejmuje nam pięć punktów (za jednego dobrze trafionego Shy Guy’a dostajemy jeden punkt). Shy Guy Smash jest dodatkową rozrywką, pozwalającą się odprężyć od gry właściwej - na kolejnych piętrach jej poziom trudności ze 100% pewnością rośnie (rury z których wychodzi nasz ,cel” umieją być nieźle wykręcone).
Po uratowaniu Pauliny satysfakcja z ukończenia gierki pozostanie, ale co zrobić by cieszyć się nią dłużej? Jest coś takiego - developer leveli. Możemy sami zbudować swój poziom (przechodząc singla, odkrywamy różnego typu instrumenty: przeszkody, przyciski, przeciwników, platformy, tła… - mówiąc krótko za dobre wyniki, jesteśmy nagradzani zestawem do budowania). Twórca jest prosty w obsłudze, a samo budowanie potrafi zająć mnóstwo czasu (na myśleniu, później testowaniu, poprawianiu…) i dopiero jeżeli już uda nam się zbudowany level ukończyć - zostanie on zatwierdzony poprzez konsolę jako prawidłowy, którym w późniejszym etapie będziemy mogli podzielić się z znajomymi grając w tą grę - dlatego warto zainwestować w Mario Games .
W {gry Mario|gry Super Mario|gry Super Mario Bros|gry Mario Bros|Mario Games vs. Donkey Kong 2: March of the Minis możemy grać z innymi bezprzewodowo, dzieląc się naszymi levelami (prawie każdy grający musi mieć własny kartridż z grą), a mężczyźni i kobiety które nie mają własnej gierce, mogą pobrać od nas wersję demo. MvsDK2 umożliwia też rozgrywkę online wykorzystując usługę Nintendo Wi-Fi Connection. Tryb przez Internet wygląda następująco: musimy dać w zamian się Friend Code z drugą osobą i zsynchronizować ją (poziomy także trzeba synchronizować) i dopiero wówczas będziemy mogli udostępniać nasze i ściągać od innych ich etapy. Ten system dla mnie jest dobrze rozwiązany, bo obaj gracze nie muszą być w tym samym czasie online. Problem stanowi już znalezienie kogoś chętnego do podmiany swoimi levelami. W Polsce znalazłem jednego ,Przyjaciela” z którym wymieniłem się FC. Można szukać też na zagranicznych stronach - polecam forum gamespot.com - ale nie forum ogólne, a forum gry ( gamespot.com > Mario vs. Donkey Kong 2: March of the Minis > Forum ). Jest też możliwość pobrania ośmiu leveli z serwera Nintendo, niemniej jednak są one tam na stałe i przez pół roku nic nowego się nie pojawiło (słyszałem, że podobno po wydaniu gierce zostały aktualizacje) - dlatego najlepiej poszukiwać ,żywych” tworzących levele graczy. Sam miałem dopisanych ponad piętnaście osób, a każda z nich zbudowała przynajmniej trzy poziomy co daje już niezłą sumkę dodatkowych poziomów (a są i tacy co posiadają więcej i bez ustanku tworzą). Trzeba również przyznać, że niektórzy potrafią zrobić takie ,plansze”, że główkować będziemy jak wskoczyć na jedną platformę, a już samo dojście do drzwiczek graniczy z cudem. W pamięci gierki, możemy zapisać osiem spersonalizowanych wykonanych leveli i dwadzieścia cztery ściągnięte od innych osób.
Audiowizualnie gra prezentuje się bardzo dobrze. Grafika w 2D, kolorowa ,mariankowa” znana Ci nie wprowadza nic nowego, a utrzymuje się w sprawdzonych klimatach. Dźwięk także trzyma poziom (lekka muzyczka w tle, odgłos nakręconej zabaweczki, jakieś brzdęki: sprężyn, wysuwających się platform, wind, przycisków, rozbijających się mini-Mario…).
Podsumowując Super Mario Bros vs. Donkey Kong 2: March of the Minis mogę śmiało powiedzieć, że dorównuje części pierwszej i jednakowo jak ,jedynka”, wciągnęła mnie na długo i dała się ukończyć w 100%. Zmiana grywanej postaci z Mario na mini-Marianki też wyszła na dobre, dopasowując system rozgrywki do sposobów dotykowego ekranu DS.’a. Tryb on-line, pozwalający na ściąganie dodatkowych leveli dzięki Nintendo WFC jest kolejnym argumentem ,na TAK”, namawiającym do zapoznania się z tą grą. Jeżeli mieliście radość zagrać w pierwszą część MvsDK - to mniej więcej wiecie czego się spodziewać - polecam!