Wraz z premierą nowej poręcznej konsoli firmy N jak Nintendo w 2004 roku - GameBoy Advance, nie mogło zabraknąć jakiejś gierki z wąsatym hydraulikiem na ów nowy system do grania. Pierwsza platformówka z jego udziałem, jaka ukazała się na GBA to nic innego, jak odświeżona wersja klasycznego gry Mario z NESa, z dodatkiem Mario Bros., też z pierwszej stacjonarnej konsoli Nintendo. Remake bardzo udany, gdyż cała seria z NESa została w przyszłości przeniesiona na ,zaawansowanego grającego chłopca”.
Ludzie dobrze wiemy, że w wielu sytuacjach gier z Mario fabuła występuje w bardzo minimalistycznej wersji: porwano księżniczkę i hydraulik wyrusza jej na ratunek. W Super Mario Advance (Super Mario Bros. 2) jej jednakże nie ma wcale, co oczywiście trochę dziwi. Ot wybieramy postać (tak, do wyboru posiadamy aż cztery): Mario, Luigi, Princess Toadstool (Peach) , a ponadto Toad, a każda z nich przekazuje odmienne właściwości. Princess Toadstool przez chwilę unosi się w powietrzu, Luigi wysoko skacze, Toad jest całkiem szybki, a Mario bez wątpienia jest gdzieś pośród wszystkimi - czyli jest uniwersalny.
Po dobraniu naszego bohatera już możemy przemierzać różnego rodzaju krainy. Jeżeli ktoś jednakowo jak ja nie miał radości zagrać w oryginalną wersję tej gierki, to ze stuprocentową pewnością będzie zadowolony grając w wersję na GameBoy Advance.
Ma możliwość niezbyt poprawnym byłoby pisanie, że gra jest inna niż każdy Mario w jakiego gramy, bo starsi gracze wiedzieli o tym już w 1988roku Ja przekonałem się o tym natomiast relatywnie ostatnimi czasy. Dla nowych w temacie nadmienię wyłącznie, że zabawa uległa zmianie w przyrównaniu do pierwszego Super Mario Bros. . Nie możemy skakać chodzącym kotom po głowie - w tej części nadzwyczajnie na nich staniemy, niemniej jednak za to możemy podnieść go wówczas (przeciwnika) i rzucić w przepaść, albo w innego wrogo hasającego tubylca krainy. Monet/punktów nie zbiera się za uderzanie głową w cegiełki, ale za wyciągnięcie z globu warzyw/roślinek rozmieszczonych na mojej drodze. Wyciągniętymi roślinkami możemy także rzucać w oponentów, co pozwala na strącenie ich nam z przed nosa i utorowanie drogi, ażeby bezproblemowo przejść konkretny level. Krain do zwiedzenia mamy aż siedem (20 leveli) i co bezdyskusyjne w tego rodzaju grach, różnią się one sposobem rozgrywki w jakimś tam stopniu. Dla przykładu: światy zimowe są śliskie, a pustynne z kolei sprawiają że zapadamy się pod piach. Kolejną zmianą jest czas, który nie odgrywa już tu znaczącej roli, zatem nie musimy się spieszyć z dojściem do końca planszy. Każdą możemy powoli eksplorować i szukać pięciu czerwonych monet porozrzucanych na każdej z nich. W sumie to tak jak w grach Mario Download
Finałowe walki z bossem odbywają się w każdym levelu i o dziwo nie znajdziemy tu Smoczyska lecz Birdo, która w przypadku tej gierki jest naszym zasadniczym utrapieniem. Starcia te są ciekawe - w zasadzie nawet podobne, ale odbywają się na różnego typu wariacjach plansz (ruchomych, w innym ułożeniu…) tak więc nie ma monotonii. Wiele razy będzie nam informacje zmierzyć się też z kimś innym w finale jakiegoś świata - ale radość jest wciąż ta sama, a poziom trudności za każdym razem odpowiednio wyważony.
Po przejściu całej gry oprócz tego odblokowuje się Yoshi Challenge. Ponownie możemy eksplorować wszelkie krainy, jednak tym razem w szukaniu jajek Yoshi’ego. Zadanie jest jednakże utrudnione, dlatego ten tryb rozgrywki pozostawię już faktycznym ,hardkorowcom”.
Zastanawiam się czy gdyby nie sygnowanie tej gierki Mario, to czy odniosłaby ona swój sukces? Jeśli wsadzilibyśmy do niej inną postać, z innym tytułem - to gierka wcale nie przypominałaby nam Mario. Nintendo w tym przypadku jak widać kombinowało z urozmaiceniem rozgrywki. Nie mówię, że jest źle, bo nie jest - jest dobrze. Świetnie się gierca, no niemniej jednak różnice są znaczące i jest natomiast całkiem inaczej niż w pierwszym Super Mario Bros.
Audio & Video
Graficznie i dźwiękowo gierca pokazuje się bardzo pięknie. W porównaniu ze swoim pierwszym wydaniem jest dużo lepiej, gdyż wersja na GBA jest pod tym względem poprawiona/świeższa (żywsze kolory, lepsze dźwięki, dodano drobne szczegóły). Gierca po prostu świetnie pokazuje się na GameBoy Advance (szczególnie na nowszych wersjach tej konsoli: SP i micro, na których możemy już podziwiać całą gamę barw).
Podsumowując
Na podsumowanie recenzji Super Mario Advance na GBA można śmiało powiedzieć, że odświeżenie tego tytułu udało się w 200%. Po pierwsze dostaliśmy świetną grę z NES’a ,Super Mario Bros. 2, a po drugie dorzucono nam również kolejnego klasyka Mario Bros. (przy którym każdy hardkorowiec spędzi godziny, starając się wycisnąć jak najwięcej punktów). Na uwagę zasługuje również fakt, że w klasycznego Mario Bros. można grać wręcz w cztery chłopcy i dziewczęta, połączone konsolami przez Adres www Cable. Niestety ja nie miałem możliwości ani też okazji na sprawdzenie trybu wieloosobowego, więc go pominę w tej recenzji.
2-dwie świetne gry, przy których starsi gracze przypomną sobie czasy młodości, a młodsi mogą zagrać w klasykę gier platformowych/2D. Wykonanie jest rewelacyjne, obie gierce niesamowicie grywane więc czego chcieć więcej? Jeżeli już nie mieliście jeszcze przenigdy przyjemności obcować z Super Mario Bros. 2, to czym prędzej sprawdźcie Mario Games - jest to świetny powrót do przeszłości elektronicznej rozrywki.
PS2: w tej recenzji więcej sugestie poświęciłem Super Mario Bros. 2, gdyż Mario Bros. uznałem tylko za dodatek, który zresztą trafił do kolejnych części serii, opublikowanych na klasycznej przenośnej konsolce Nintendo.